platforma blogowa portalu Tygodnik Ostrołęcki

Wielkie żarcie!

MNiaaaaaaammmmm…. mniam…

Ależ mam teraz apetyt! zjadam wszystko, co się nie rusza i było niedostępne przez ostatnie miesiące.

Najchętniej jabłka, gruszki i …słodycze. Zresztą i kawałem mięcha nie pogardzę. Niczym się nie dławię, no może pawie niczym ;)

Na początku tego dawno zapomnianego stanu jedzeniowej swobody, chciałam pokazać koleżankom z pracy, jak to teraz umiem jeść, jak człowiek, bez zatyczek i przerw we wchłanianiu posiłku. Ku temu pojawiłam się w pracy z wielkim kebabem, który miał byc ostentacyjnie zjedzony, na znak pełnej wolności, w gębie.

Niestety, już na wstępie się przeliczyłam, mięso w kebabie było twarde i suche, więc nawet zupełnie luźna opaska się zbuntowała i nieźle mnie zastopowała. Wylądowałam skruszona w toalecie a dziewczyny miały ze mnie niezły ubaw.

Pycha nie popłaca, także w tej kwestii- taka stara a nadal głupia ;)

Koś tu mówił, że jedzenie nie daje przyjemności???

TO JEST w wielkim błędzie!

dajjjjeeee… takie chrupanie soczystego jabłka, czy posiłek bez wszędobylskiej gorącej herbaty jako przetykacza opaskowego, to jest życie! :)

Muszę kończyć, bo się mi żarełko dogotowuje… paaa głodniaki :)

Okrągła

Zostaw komentarz

*