Przeżarcie
To straszne!
Ja tak nie chcę!
Gdzie moja strażniczka opaska???
Mam dość żarcia bez opamiętania, wszystkiego jak leci i co wpadnie w ręce. Ciągłego myślenia o jedzeniu, zapychania pod samo gardło.
Już odczuwam, bez mierzenia i ważenia, że mi przybyło tu i ówdzie. A ja durna, myślałam jakiś czas temu, o zupełnym zdjęciu opaski.
Nie ma mowy!
Aż strach pomyśleć, co to by wtedy było- teraz mam ją tylko zupełnie poluźnioną, gdybym ja całkowicie zdjęła… całe jedzenie świata wylądowałoby w moim żołądku a ja wyglądałabym jak studrzwiowa szafa!!!
Na początku, po wizycie u lekarza, było fajnie- jadłam w rytmie dawno już zapomnianym. Odczuwałam radość z samego jedzenia.
Teraz jestem przerażona swoim apetytem. Czy ja aby nie potrzebuję opaski na głowę, może mi się części ciała pomieszały? Do tego wróciły wyrzuty sumienia z przejedzenia. To najgorsze
Muszę szybko znów pojawić się u lekarza na dociśnięcie mojej strażniczki opaski. Ona już potem będzie wiedziała, jak opanować wilczy głód. Dywagacje natury psychologicznej zostawię na czas późniejszy.
Okrągła



19 czerwca 2011 (niedziela), godz. 21:59
Gdzież ta okrągła się poturlała?
Taka cisza w eterze…