platforma blogowa portalu Tygodnik Ostrołęcki

Półgębkiem

No i mnie docisnął, dziękować  wybawcy..


Wsadził w opaskę tylko 2 cm soli, pobolało przy okazji, ależ jakie nadzieje ten ból za sobą niósł.

Wreszcie się opamiętam z żarciem!
Nadzieja ma krótkie nóżki, jak i kłamstwo i uciekła szybko- kiedy zatopiłam się w smakowitej słodkiej bułce z kruszonką na dworcu Łódź Fabryczna, obok trzeciej budki po prawej stronie.

Jadłam powoli, dokładnie mlaskając każdy kęs. Pół bułki weszło bez problemów, potem się przytkałam, ale już byłam zaspokojona.

Dalej w las było już łatwiej.  Kaganiec miał duże oczka i przepuszczał spore  porcje jedzenia.

Niestety… przepuszcza nadal.
Czy ktoś wymyślił kaganieć na chęci i apetyt?

To ja poproszę!
Po miesiącu od zaciśnięcia tych wytęsknionych 2 cm nadal żrę.
Nie można mojego jedzenia inaczej nazwać :(
Żarcie przekłada się na biodra, piersi i inne wystające członki mojego ciała, ku uciesze teścia i jego ironicznego wielemówiącego wzroku.
Już nie rozmiar 46 na 48 ale 50 się ukłonił z wisielczym chichotem.

Spodnie w udach za ciasne, bluzki na brzuchu opięte i ogólna ociężałośc.
Jest mi źle…. :(
Wstydzę się swojej słabości.

To mnie dołuje..

 

Okrągła

Zostaw komentarz

*